Jeśli zamierzasz wykorzystać publicznie jakiekolwiek informacje lub materiały z tej strony - zapytaj o zgodę

DLA LEGII SPALAM SIĘ

Krzysztof Stanowski

Nasza Legia 2000 (numer 14/2000)


Jest jednym z najpopularniejszych polskich muzyków. Zarówno płyty solowe, jak i te z zespołem „Kult”, przyniosły mu wielką rzeszę zwolenników. Nigdy nie szukał rozgłosu, ale wywiad z nim w NL musiał się znaleźć. Po prostu mało jest osób publicznych, które są tak zagorzałymi kibicami, jak on. Panie i panowie, oto nieznane Wam oblicze KAZIKA STASZEWSKIEGO.


– Treść tego wywiadu dla wielu osób będzie pewnie szokiem. Mało kto wie, że jest Pan wielkim kibicem Legii.


– Nigdy się z tym nie afiszowałem. Ale odkąd dowiedziałem się, co to jest piłka nożna, był to dla mnie jedyny klub. I to się nigdy nie zmieniło. W latach 70 i 80 nie było meczu, który bym opuścił. No, chyba że byłem chory, albo musiałem wyjechać. W latach 90 rzadziej przychodziłem na Łazienkowską i pewnie dlatego jest cisza wokół mnie. Ale mi to odpowiada. Legia jest moją prywatną pasją.


– Wygląda Pan młodo, a tym czasem był Pan po raz pierwszy na meczu już w 1973 roku. Miał Pan wtedy lat...


– Dziesięć. Pamiętam tylko, że było to spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec i Legia wygrała 3:2. Poza tym utkwiło mi w pamięci dwóch gości, którzy tłukli w jakieś metalowe przedmioty na trybunie krytej. Pierwszym meczem, który mogę sobie w myślach odtworzyć, było spotkanie z Lechem Poznań. Wygraliśmy 2:0, a Pieszko strzelił drugiego gola. Chodziłem wtedy na mecze z wujkiem, zawsze na sektor D za trybuną krytą. Pamiętam, że zasiadało tam towarzystwo z jakiejś spółdzielni. Był pan prezes i kilkunastu młodszych od niego ludzi, którzy strasznie włazili mu w tyłek. Nawet przy każdym okrzyku spoglądali na niego czy akceptuje to, co robią.


Z tej trybuny pamiętam kilka szczególnych spotkań. Na przykład jak na Łazienkowską przyjeżdżał Górnik Zabrze i trzeba było zająć miejsce trzy czy cztery godziny przed meczem. Pamiętam też spotkanie z Wisłą Kraków, która miała atak K-K-K, czyli Kmiecik-Kusto-Kapka. W obronie mieli Szymanowskiego i Musiała. Łącznie więc grało tam pięciu reprezentantów Polski. Przed przerwą Kusto strzelił gola dla Wisły, ale w drugiej połowie wyrównał Deyna. Na 2:1 dla Legii gola strzelił Tadeusz Nowak. To nie było jednak najważniejsze . Ten sam Nowak został podcięty przez Garleya z Wisły, który został za to ukarany żółtą kartką. Nowakowi to nie wystarczyło i znokautował rywala. Obejrzał czerwony kartonik, a ponieważ jego uderzenie było czyste i spektakularne, dostał jeszcze dodatkową dyskwalifikację.


Gdy zdałem na studia, czyli w roku 1981, zacząłem siadać po przeciwnej stronie boiska, ale nigdy nie siedziałem na samej „Żylecie”. Zresztą ja mam taki charakter, że wolę usiąść z boku i z dystansem patrzeć na wszystko. Jednym z najbardziej niesamowitych meczów, jakie pamiętam, to było pierwsze spotkanie w stanie wojennym. Przeciwnikiem było Dynamo Tibilisi. Mój kolega wniósł na trybuny półlitrówkę którą, obaliliśmy. A wtedy wnieść cokolwiek na stadion było niemal niemożliwe! Były trzy kontrole osobiste, a jemu mimo to się udało.


– Pierwsze próby głosu przeprowadzał Pan na meczu?


– Nigdy nie należałem do tych, co bezustannie dopingują. Chociaż były takie mecze ,że człowiek nie mógł usiedzieć na miejscu – gdy ograli 5:3 Widzew albo 6:3 Śląsk Wrocław.


– Jeździła Pan na mecze wyjazdowe ?


– Raczej nie. Dwa razy byłem i dwa razy Legia przegrała, wiec akurat ja chyba nie powinienem wybierać się na wyjazdy ... Raz byłem w bytomiu i przypadkowo zbiegło się to z meczem Legii w tym mieście. Przegraliśmy z Sząbierkami 0:6. Druga moja wyprawa to już był wyczyn. Przed mistrzostwami świata w Argentynie pojechałem do Mielca. Sam, pociągiem do Rzeszowa, a potem autobusami. Usiadłem jeden na tych trybunach i znów zadowolony być nie mogłem. Po jakiejś beznadziei Legia przegrała 1:2. Nie miałem w sobie tyle zapału, aby jeździć częściej, potem urodziły się dzieci, a w weekendy pracowałem. Nie miałem czasu.


– Wychowuje Pan kolejne pokolenie legionistów?


– Młodszy syn w ogóle nie interesuje się piłką, natomiast starszy bardzo. Jestem przekonany, że gdy odbywa się mecz, stadion jest dla niego najbezpieczniejszym miejscem w mieście. No, chyba, że założyłby sobie szalik ŁKS-u, ale w to nie wierzę. Zawsze wychodziłem z założenia, że na trybunach nie może mi się nic stać – tam są tylko „swoi”.


– Pan nigdy nie znalazł się w niebezpieczeństwie przez swoje hobby?


– Raz była taka sytuacja. Strasznie padało i dlatego razem z kolegami poszliśmy na trybunę krytą. Tam siedzieli jacyś kolesie ze Śląska Wrocław. Przyszła ekipa Legii i zaczęli sobie wyjaśniać jakieś nieporozumienia. I tak, od słowa do słowa, w końcu się pobili. Zrobiła się z tego zadyma. Na odkrytej nigdy takiej sytuacji nie miałem. W czasie finału Pucharu Polski w 1995 roku byłem w USA i tylko w prasie polonijnej czytałem, że doszło to niemal do trzęsienia ziemi.


– Wyprawa do Mielca o której Pan wspominał, Wiąże się z ryzykiem. Nigdy nie musiał Pan użyć siły w stosunku do innych?


– Nie, nie wyobrażam sobie że mógłbym kogoś pobić tylko dlatego, że kibicuje innej drużynie. Są kapele, których ewidentnie nie lubię, ale nie przekraczam pewnych granic.


– Zdarzało się, że ktoś Pana poznał na stadionie?


– Oczywiście, że tak. Przybijaliśmy piątki albo podpisałem autografy i na tym się kończyło. Raczej nikt się nie dziwił. Przecież jestem z Warszawy, to komu mogę kibicować?


– W Pana piosenkach nie widać kibicowskich pasji.


– Nie widać. Grupy kibicowskie nie lubią rzeczy narzuconych, wymyślonych przez kogoś innego. Tak jak teraz jest z tą nieszczęsną maskotką – wielką pomyłką. Pieśń stadionowa musi powstać niemal sama. Ułożyć coś, co przyjmie się na trybunach, jest niezwykle trudno. Owszem, Róże Europy śpiewały „ Bo my jesteśmy legionistami, pijemy tanie wino...”. Ale żeby melodia przyjęła się, musi przyjść z ulicy.


– Jeździ Pan dużo po Polsce, gdzie warszawiacy niekoniecznie są lubiani?


– Zdarzyło mi się kilka ciekawych przygód. Kiedyś grałem koncert w Gdyni i ochroniarze przyszli do mnie i prosili, żebym zadedykował piosenkę Arce Gdynia. Powiedziałem „Panowie z całym szacunkiem, ale nie mogę tego zrobić.” Mimo wszystko liczyli, że coś dla nich zaśpiewam. Stali pod sceną i czekali. Gdy koncert zbliżał się do końca, grozili palcami. Ale na tym się skończyło. Kiedyś w Krakowie podeszło do mnie kilku chłopaków, jeden zapytał, za kim jestem. Nie odpowiedziałem. „Co za Legią?” – drążył. „No tak” – stwierdziłem. „To ci się dziwię, bo tam macie jeszcze Polonię. My jesteśmy z Cracovii” – powiedział tamten. „No wiesz. Miłości się nie wybiera” – skończyłem temat. Innym razem w Katowicach miałem rozmowę z kibicami GKS. Zapytali za kim jestem, a ja odpowiedziałem dość opryskliwie, zero tolerancji. Już byli nabuzowani. Wtedy zacząłem im opowiadać mecze Legii. „Wy tu nigdy nie mieliście czegoś takiego. Myśmy mieli na Łazienkowskiej rzeczy, które pamiętam do dzisiaj. Takie wydarzenia miały miejsce tylko w Warszawie. No, może też Zabrzu. Nie rozumiecie tego”- mówiłem. Oni aż się zasłuchali. Opowiedziałem, jak Deyna rzucił piłką w sędziego Suchanka i dostał – na Łazienkowskiej –czerwoną kartkę. Deyna, król Warszawy, wyrzucony z boiska na Legii?! To było wtedy nie do pomyślenia. Dwadzieścia pięć tysięcy ludzi jednym głosem krzyczało: „Sędzia ch...”.


– Deyna był Pańskim idolem?


– No pewnie. To był po prostu król. Drugim człowiekiem po nim, któremu wszystko było wybaczane, był Tadeusz Nowak. Kilka lat temu postanowiłem dowiedzieć się co się z nim dzieje. Okazało się, że mieszka w Nowej Rudzie i bardzo źle mu się wiedzie. Kiedyś był idolem, a dzisiaj został pozostawiony sam sobie. Był ze trzy razy szybszy od piłki. Pamiętam mecz z Zagłębiem Sosnowiec w półfinale Pucharu Polski. Nowak grał fatalnie zmarnował z pięć sytuacji sam na sam. Na sześć minut przed końcem dogrywki, w 114 minucie Zagłębie strzeliło gola. W tym momencie wszyscy kibice – nie mogąc patrzeć na taką beznadzieję – ruszyli do wyjścia. Ja zostałem, bo nigdy z meczu, ani z kina nie wychodzę przed końcem. Gdy już było zupełnie pusto, w ostatniej minucie właśnie Nowak znalazł się przed bramkarzem i akurat strzelił gola. Ryk i cały tłum z powrotem na trybuny! Aż mam gęsią skórkę, jak o tym pomyślałem. Niestety karne wygrali goście.


– Zbierał Pan autografy?


– Oczywiście stało się dwie, trzy godziny pod szatniami, aby zdobyć podpis. Pamiętam że Deyna mi nie dał autografu. Teraz gdy, gram koncerty, czasami jestem po nich tak zmęczony, że też nie mam ochoty składać podpisów. Ale po tamtym wydarzeniu wiem, że muszę. Nikt inny mnie nie zlekceważył – Gadocha, Niedziółka, Topolski, Mowlik, Nowak. A on tylko przeszedł obok. „Jaki ch... Ja tu stoję, marznę...” – pomyślałem wtedy. Byłem strasznym małolatem i nie mogłem zrozumieć, że ktoś może być zmęczony. Tego dnie go nie lubiłem. Następnego już mi przeszło, zresztą jak zbieranie autografów. Do Deyny już nigdy nie podszedłem.


– Miał Pan przerwę w chodzeniu na mecze.


– Miałem nawał zajęć i nie bardzo miałem kiedy przychodzić na Łazienkowską. Ale potem dzieci podrosły i pomyślałem, że trzeba już im pokazać, co to znaczy mecz. Poszedłem na Legia –Panathinaikos w Lidze Mistrzów, na trybunę honorową. Było tak sobie. Wiedziałem że cała esencja meczu jest po przeciwnej stronie boiska. Miną jakiś czas i znów wybrałem się na Łazienkowską, znów na mecz z Grekami, tylko że ty razem w Pucharze UEFA. Legia zagrała największy mecz, jaki w życiu widziałem. Stałem z rozdziawioną gębą i nie mogłem uwierzyć w to, co działo się na murawie. Jeszcze ta bramka Kucharskiego ... Coś wielkiego! Potem zacząłem chodzić regularnie. Na mecz z Besiktasem poszedłem z synami, ale nic nie widzieli. Gdy zaczęło się spotkanie wszyscy stanęli na krzesłach. Dlatego z nimi chodzę na trybunę krytą, gdzie ludzie mają to w zwyczaju że... siedzą.


– Ma Pan ulubieńców wśród współczesnych piłkarzy?


– Szamotulski był dla mnie bardzo swojską postacią. Długo siedział na ławce rezerwowych, w końcu przebił się do składu, wygolił sobie eLkę z tyłu głowy. To identyfikowało go z Legią bardzo mocno. Lubiłem Piotra Mosóra. Szkoda że odeszli, bo uważam, że w Warszawie powstaje drużyna, która nie musi kończyć Ligi Mistrzów na eliminacjach. Smuda jest znakomitym fachowcem, może nie mówi najlepiej po polsku, może nie jest dość sympatyczny, ale zna się na rzeczy. Były pogłoski, że gdyby Legia nie wygrała w Lublinie, byłby zwolniony. Pytam się na kogo go wymienić?! Kto jest lepszy?! W dniu meczu z lechem grałem koncert w Gorzowie Wielkopolskim. Zdążyłem usiąść przed telewizorem w drugiej połowie spotkania. Nawet gdy stracili bramkę, byłem pewien że wygrają! Nawet się niczym nie emocjonowałem. Po prostu wiedziałem i już! W końcu jest dróżyna, która gra po europejsku. Zwycięstwa w końcówkach nie są przypadkowe. Byleby nikt nie przeszkadzał, będzie mistrzostwo Polski.


– Pamięta Pan mnóstwo rzeczy. Naprawdę - pamięć godna pozazdroszczenia.


– Pamiętam piłkarskie fakty. Zawsze zastanawiałem się po co? W grudniu tego roku zrozumiałem. Mieliśmy trasę koncertową razem z Emirem Kusturicą. Zaczęliśmy się licytować, kto więcej pamięta. Powiedziałem mu skład Jugosławii w meczu z Polską w 1974 roku. Następnego dnia on mi mówi: „Słuchaj, opowiem ci o takim meczu, który był dla Sarajewa najważniejszy. On zmienił moje życie. Potem Sarajewo już nigdy nie było takie samo. Ale ty o tym nie wiesz.” Przerwałem mu: „Poczekaj, chodzi ci o spotkanie Żeleznicar Sarajewo – Videoton Szekesfeherwar 2:1 w półfinale UEFA?” Tak zdziwionego człowieka dawno nie widziałem. Pamiętam, bo rok później Legia pokonała Videoton, głównie dzięki Araszkiewiczowi. Tego dnia nawet żona była ze mnie dumna!


– Ma Pan w Legii dobrego znajomego, Bogusława Wyparło. Nie przekonywał Pan go wcześniej, że nie ma co grać dla ŁKS czy Stali Mielec, ale trzeba przyjść na Łazienkowską?


– Nie bo poznałem go jesienią zeszłego roku, gdy już dobrze wiedział, że nie ma co grać w ŁKS-ie. Chciał się wyrwać. Ucieszyłem się że kolega przyszedł do Legii. Oby grał w pierwszym składzie.


– Jak Pan go poznał?


– Był z nim wywiad w „Piłce Nożnej”, gdzie przeczytałem, że słucha mojej muzyki. Zaprosiliśmy go na nasz koncert, przyszedł jeszcze z Markiem Saganowskim.


– 28 maja odbędzie się ostatnia ligowa kolejka. Ma Pan czas zarezerwowany, koncerty odwołane?


– Muszę spojrzeć w kalendarz. Zresztą wydaje mi się, że to będzie już tylko towarzyski mecz. Legia wcześniej zapewni sobie zwycięstwo.


 
wyszukiwanie
Pokaż artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ zawierające następujące słowo:


według źródła
Zobacz artykuły, wywiady i recenzje na temat Kultu, Kazika i KNŻ z następujących źródeł:
Alej jaja (1)
B1 (1)
Bizz (1)
BRAVO (1)
Brum (18)
Bstok.pl (1)
Cogito (2)
Dziennik Bałtycki (5)
Dziennik Wschodni (1)
Express Wieczorny (2)
Fakt (1)
forum KKK (1)
Gazeta - Dziennik Polonii w Kanadzie (1)
Gazeta Braniewska (1)
Gazeta Krakowska (1)
Gazeta Łódzka (1)
Gazeta Na Pomorzu (1)
Gazeta Olsztyńska (3)
Gazeta Poznańska (1)
Gazeta Wyborcza (21)
Gazeta Wyborcza (Częstochowa) (1)
Gazeta Wyborcza (Kraków) (1)
Gazeta Wyborcza (Olsztyn) (1)
Gazeta Wyborcza (Poznań) (1)
Gazeta Wyborcza (Szczecin) (1)
Gazeta Wyborcza (Wrocław) (2)
Gazeta Wyborcza - Dolnośląska (1)
Gazeta Wyborcza Sport (1)
Gentleman (1)
Gitara i Bas (1)
Głos Szczeciński (1)
Halo (1)
Halsky Entertainment ;) (1)
Ilustrowany Kurier Terenowy (2)
Impuls (1)
in vitro (1)
Insider (1)
Klan (1)
Kulisy (3)
Kurier (1)
Kurier Lubelski (1)
Kurier Polski (1)
Kurier Poranny (2)
Kurier Tygodnik Południowo-Zachodni (1)
Machina (18)
Metropol (2)
Muza (3)
Nasza Legia (2)
Non Stop (4)
Nowe Państwo (1)
Nowości (1)
Nowy Dziennik (6)
Nowy Dziennik N.Y. (1)
Nuta.pl (5)
Obserwacje (2)
Onet.pl (2)
ORGAN (1)
Ozon (1)
PC World Computer Special (2)
Playboy (1)
PolEcho (1)
Polityka (1)
PRACA PROSEMINARYJNA - WSTĘPNA (1)
Przegląd Sportowy (1)
Przegląd Świętokrzyski (1)
Przekrój (2)
Radio Bis (1)
Reset (1)
Rock Szok (1)
Rzeczpospolita (7)
Słowo Ludu (1)
Słowo Polskie (2)
Super Express (15)
Super Express – Pilot Olsztyński (1)
Super Express - Pilot Olsztyński (2)
Sztandar (1)
Sztandar Młodych (2)
Śruba (1)
taz Hamburg (1)
Temi (2)
Teraz Rock (6)
The Warsaw Voice (1)
trojmiasto.pl (1)
TU (1)
TV Pilot (1)
Twój Styl (1)
Tygodnik Nowosądecki (2)
Tylko Rock (52)
Ultraszmata (3)
Voice (1)
Wprost (2)
www.nuta.pl (1)
www.racjonalista.pl (1)
www.YoYo.pl (1)
Wysokie Obcasy (2)
XL (9)
Zwierciadło (2)
Życie (6)
Życie na Gorąco (1)
Życie Warszawy (2)


Nie na żywo
Tysiące widzów przez kilka godzin czekało na koncert Kazika Na Żywo, wieńczący tegoroczne juwenalia. Występu nie było -pośrednik zniknął Z wypłatą dla zespołu To miał być gwóźdź p... [więcej »]


Kazik i studenci zrobieni na szaro. Kto ukradł pieniądze z poznańskich juwenaliów?
Kazik Staszewski nie zagrał w środę w nocy na poznańskiej Malcie, gdyż nie otrzymał pieniędzy od organizatorów – stowarzyszenia studenckiego „Juwenalia”. Pieniądz... [więcej »]


Żywe granie Kazika
Kazik Na Żywo zagra w niedzielę w Olsztynie, w klubie Come In W wywiadach mówi, że kocha to, co robi, a pisanie tekstów przychodzi mu bardzo łatwo. fĄuzyka jest tym, co go najbard... [więcej »]


Skandal dnia. Kazik odwołał koncert
Kazik Staszewski odwołał zaplanowany na niedzielę wieczór, koncert organizowany przez rzeszowski klub "Akademia". Powodem było wyborcze hasło "Grajmy razem" sponsora koncertu Grzeg... [więcej »]


Muzyka to ich twierdza
W niedzielę o godz. 19 w klubie Come IN wystąpi Kazik Na Żywo. Zespół założył na początku lat 90. Kazik Staszewski, barwna postać polskiego muzycznego światka. Muzyk tworzy niep... [więcej »]


Kazik będzie na żywo
W niedzielę w Olsztynie zaśpiewa Kazik Staszewski. Pojawi się w klubie muzycznym „Come In” z grupą Kazik na Żywo. Muzycy zagrają najpopularniejsze utwory od początku is... [więcej »]


Kazik nadciąga do Zgorzelca
Nie trzeba raczej nikomu przedstawiać Kazika Staszewskiego. To postać wystarczająco już znana I zadomowiona w polskiej kulturze, nie jest obca nawet dla rockowego laika. Najmocniej... [więcej »]


Kazik Na Żywo
Pod tą nazwą kryje się najostrzejsza kapela stworzona przez Kazika Staszewskiego z Kultu, w której jest on wokalistą i autorem ogromnej większości tekstów. Powstała na wiosnę 1992 ... [więcej »]


Na tropie 100 mln
"Wałęsa oddaj moje 100 milionów!" - zaśpiewał w czasie transmitowanego na żywo koncertu w Sopocie pierwszy polski rapper Kazik Staszewski. Lech Wełęsa powiedział nam w niedzielę, ż... [więcej »]


KAZIK NA ŻYWO
Gra na saksofonie. Śpiewa i pisze teksty. Komponuje i reżyseruje. Kazik Staszewski to gwiazda i nie gwiazda. Nic nie robi, by za gwiazdę być uważanym, a z drugiej strony, jest jedn... [więcej »]


Kazik, Urszula i niespodzianki
Białostockie Otwarcie Sezonu Studenckiego Dzisiaj w Klubie Studentów Politechniki Białostockiej „Gwint” rozpoczyna się tygodniowy cykl imprez muzycznych i koncertów za... [więcej »]


Kazik, Urszula, Lalamido
BIAŁYSTOK. Zabawy u studentów Koncerty Kazika, Urszuli, otrzęsiny z Końjem i Skibą, Party Zone, zabawy przy muzyce rockowej i dyskotekowej – to niektóre atrakcje rozpoczynaj... [więcej »]


Czub, rura i pióra
W środę na PPA, w dyscyplinie "śpiewanie Weilla", Kazik Staszewski pokonał przez nokaut występujące przed nim artystki. Głównym koncertem PPA, biorąc pod uwagę rozmach i milenijn... [więcej »]


Tylko Kazik Rocku
(fragment) Wczoraj wieczorem w hotelu Forum wręczono nagrody miesięcznika „Tytko rock”. Zdaniem czytelników tego pisma wokalistą roku w Polsce, autorem płyty roku (... [więcej »]


Wiązanka pieśni bojowych – Kazik Na Żywo
Stodoła, Warszawa, 18 kwietnia 1999 Wszystko było tak, jak na wielki koncert promocyjny przystało. Bilety wyprzedane przed koncertem. Tłum fanów przed wejściem. Nerwowe oczekiwani... [więcej »]


Spalaj się!
Mamy już za sobą pierwszy z cyklu koncertów rockowych „Nowego Dziennika”, z których dochód przeznaczony jest na stypendia studenckie. Występy Kazika Na Żywo na Brooklyn... [więcej »]


Twarde lądowanie
Podczas koncertu grupy Kazik Na Żywo w Obornikach Wlkp., jej lider zanurkował ze sceny w tłum, ale mocno spanikowana publika zamiast miękko przyjąć go na swoje ręce rozstąpiła się.... [więcej »]


Z niejasnych przyczyn odwołano koncert „Młodzież Przeciwko Przemocy” - Kazik nie zagrał
Kolejny organizacyjny skandal w Radomiu. Setki, jeśli nie tysiące fanów Kazika i „Republiki” odeszły wczoraj z kwitkiem z „Amfiteatru”, bo planowany od dłuż... [więcej »]


Kazik w Płocku
Już 27 września w płockim klubie Crazy wystąpi zespół Kazik Na Żywo. Dla tych, którzy od 20 lat siedzą w lesie i wysadzają pociągi jadące na wschód, krótka notka uświadamiająca, kt... [więcej »]


Plusów jednak więcej – Telewizyjna Rejestracja. Kazik Na Żywo i Kaliber 44
W sytuacji, gdy w Krakowie nie funkcjonuje żadna agencja koncertowa z prawdziwego zdarzenia, częste imprezy organizowane przez Telewizję Kraków w studiu S-3 są niekiedy najlepszą o... [więcej »]


Daję się ponieść emocjom
- Nie ujawniałem fascynacji zmaganiami na boisku czy ringu, aż w końcu dorosłem i stwierdziłem, że nie można sie kryć z naturalnymi upodobaniami. Może nawet przegiąłem w drugą stro... [więcej »]


Kto kupuje pirackie płyty – ten kutas
"Nie mogę wymagać, by chciał mi podać rękę przyjaciel, któremu zajebałem 50 zł z kredensu. Kto kupuje pirackie płyty ten kutas i niech spierdala - po dwakroć, po trzykroć" - pisze ... [więcej »]


JA TU PRYWATNIE CHCIAŁEM SIE ZGŁOSIĆ
Na temat Kazika S., syna Stanisława, urodzonego w Warszawie trzy dekady temu z okładem, a znanego również jako Kazimierz Przymierz, wypisano już przysłowiowe morze atramentu i powi... [więcej »]


RAP OBYWATELSKI
"Sprzedaliśmy swoje piosenki handlarzom i prostytutkom ..." "Kiedy na socjologii odbywały się zebrania Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, dość często spod podłogi dochodził ... [więcej »]


CZY CZUJESZ SIĘ POLAKIEM ?
Gdyby nie piątkowa ulewa, sala Polskiego Domu Narodowego na Brooklynie pękłaby z pewnością w szwach. Koncert Kazika Na Żywo zgromadził około 600 osób, głownie nowojorczyków. Przyna... [więcej »]


NIE ZAGRALI RAZEM
Kazik nie chciał reklamować kandydata SLD na posła Kazik jest apolityczny i nie będzie występował na imprezach związanych z kampania wyborczą – poinformował Piotr Wietesk... [więcej »]


JAK LEPPER KAZIKOWI, TAK....
Znowu jest głośno o Kaziku Staszewskim. Tym razem z powodu utworu: „Pier...lę Pera” poświęconemu jak można się domyślić Andrzejowi Lepperowi. Słuchacze w każdym razie ... [więcej »]


GOŁOTA NA ŻYWO
Wydarzeniem kulturalnym bieżącego roku, na co zdaje się wskazywać reakcja prasy brukowej, będzie nagrywana właśnie przez KAZIKA NA ŻYWO piosenka "Gołota". Jak sugeruje tytuł, utwór... [więcej »]


NA ŻYWO, ALE W STODOLE
22 czerwca, Kazik Na Żywo, Kaliber 44, klub Stodoła, ul. Batorego 10, godz. 19.00, bilety 18 zł (w dniu koncertu), 15 zł (w przedsprzedaży). Kazik Staszewski działa trójtorowo ... [więcej »]


SZANOWNY PANIE KAZIMIERZU
Nauczyciele muzyki zamiast do filharmonii przyprowadzają swoich uczniów na jego koncerty Przyszli punkowcy i metalowcy, studenci w zadeptanych zamszakach, matki z dziećmi i dzie... [więcej »]




komentarze i recenzje
dodaj komentarz lub recenzję


Rafał "Wójek" 2003-05-21 18:07:32
Legia jest zajebista...a Kaziu...........jeszcze lepszy.Trzymaj się Kaziu...


tolerancyjny 2005-02-06 22:29:14
Ja jestem za Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków, ale zupełnie mi to nie przeszkadza w słuchaniu warszawkiego KULTu.




dodaj komentarz lub recenzję

Twoje imię lub pseudonim:



Twój adres e-mail:



  

Treść komentarza lub recenzji:

  zapamiętaj imię lub pseudonim oraz e-mail